Za czy przeciw wyborowi dyrektora szkoły przez rodziców

Za czy przeciw wyborowi dyrektora szkoły przez rodziców

Autor: Alina Kozińska-Bałdyga
5 sierpień 2018 / ORGANIZACJA SZKOŁY

Chciałabym zaproponować dyskusję nt. pomysłu Federacji Inicjatyw Oświatowych wyboru dyrektora szkoły przez rodziców. Najpierw tytułem wprowadzenia informacja: FIO wspólnie ze Związkiem Nauczycielstwa Polskiego w ramach programu POWER realizuje projekt finansowany ze środków Unii Europejskiej i budżetu państwa pt. "Suweren konsultuje - dobre prawo buduje". Projekt ma na celu przygotowanie organizacji pozarządowych i partnerów społecznych do konsultowania prawa stanowionego na poziomie centralnym.

W ramach projektu wzięłam udział w szkoleniu, w którym uczyliśmy się różnych narzędzi związanych z demokracją, np. pisania petycji. Bardzo mi się spodobało to pisanie petycji. Jest to bowiem jeden ze sposobów bezpośredniego sprawowania władzy przez obywateli. Jestem miłośniczką 4 art. naszej Konstytucji "Władza należy do narodu. Naród sprawuje władzę przez swoich przedstawicieli lub bezpośrednio". Dlatego z kilkoma osobami, którym podobnie jak mnie podoba się bycie aktywną obywatelką, postanowiliśmy sprawdzić zdobytą wiedzę. W porozumieniu z Zarządem FIO zaczęliśmy pisać petycje. Już napisaliśmy trzy, dziś przedstawiam pierwszą. Mamy w planach napisanie jeszcze kilku petycji. Jest to petycja, która służy idei uczestnictwa obywateli w budowaniu autonomii szkoły. Została napisana w imieniu FIO i naszych członków, pozarządowych organizacji, m.in. stowarzyszeń rozwoju wsi. Kolejne petycje przedstawię już niedługo. Petycja dotyczącą wyboru dyrektora szkoły jest mi szczególnie bliska, gdyż zdarzyło mi się być dyrektorką szkoły wybraną przez rodziców.

O tym, że dyrektor szkoły jest kluczową osobą w systemie oświaty wie każdy, kto zna się choć trochę na organizacji i zarządzaniu. Każdy, kto rozumie szkołę jako instytucję demokratyczną, wie też na pewno, że szkoła powinna być współtworzona przez rodziców, uczniów, nauczycieli i lokalną społeczność. Powinna też być w dużym stopniu autonomiczna, niezależna od doraźnej polityki.

Sposobem na budowanie autonomii szkoły jest pomysł na to, aby dyrektora szkoły wybierali rodzice w powszechnych, tajnych wyborach. Tak jak wybierany jest wójt, burmistrz czy prezydent, ale oczywiście spośród osób spełniających określone wymagania. Jest to różne od wymagań wobec wójta. Dyrektor musi mieć tytuł magistra i konkretną wiedzę poświadczoną dokumentem, wójt – nie.

Gdy niedawno MEN wprowadzało zmiany w Ustawie o systemie oświaty dotyczące wyboru dyrektora szkoły, wydawało sięnam, że jest to dobry moment, aby skierować petycję do Sejmowej Komisji Edukacji, Nauki i Młodzieży. Niestety zmiany były wprowadzane tak szybko, że petycja dotarła do adresata już po uchwaleniu nowelizacji ustawy.

Ale może dzięki temu jest czas na konsultacje i debatę publiczną o wyborze dyrektora? Jeśli okaże się, że pomysł ten jest powszechnie popierany, to będziemy mogli zabiegać w przyszłości o zmiany prawne. Z pierwszych konsultacji już wiem, że są tacy, którzy są całkowicie za, ale są i tacy, którzy mają wątpliwości, czy są wręcz przeciw. Może to, co dla mnie jest oczywiste, dla innych nie jest? Czyli proszę o głosy w dyskusji. Proszę o różne argumenty za i przeciw wyborowi dyrektora szkoły przez rodziców.

Alina Kozińska-Bałdyga, Wiceprezeska FIO

 

Federacja Inicjatyw Oświatowych

Ul. Śniadeckich 23 lok.9, 00-654Warszawa

KRS: 0000148854

e-mail: biuro@fio.org.pl, www.fio.org.pl

 

A oto nasza petycja:

 

Warszawa, 4 maja 2018

 

Pan Przewodniczący Rafał Grupiński

Sejmowa Komisja Edukacji, Nauki i Młodzieży

Posłowie wnoszący poselski projekt Ustawy reprezentowani przez Pana Posła Dariusza  Piontkowskiego

 

PETYCJA

Federacja Inicjatyw Oświatowych występuje z petycją w ramach bezpośredniego uczestnictwa obywateli w procesie sprawowania władzy ( Art. 63 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej i Ustawa o petycjach (Dz. U. z 2014 r. poz. 1195)

Niniejsza Petycja realizuje cele statutowe FIO zawarte w § 2: wspieranie ruchu społecznego na rzecz edukacji, budowanie społeczeństwa obywatelskiego, uspołecznianie oświaty, zwiększanie roli rodziców i budowy kapitału społecznego wokół instytucji przedszkola i szkoły.

            W związku z poselskim projektem ustawy o zmianie ustawy - Prawo oświatowe (druk nr 2413) wnosimy o wprowadzenie do projektu zmiany dotyczącej sposobu wyboru dyrektora szkoły.

            Wnosimy, aby wybór dyrektora był dwustopniowy:

1) Komisja Konkursowa wybiera dwóch kandydatów na dyrektora szkoły;

2) Z wybranych przez Komisję Konkursową kandydatów wybierany jest dyrektor przez wszystkich rodziców uczniów w szkole – w powszechnym, tajnym głosowaniu.

            Wprowadzenie wyboru dyrektora szkoły przez rodziców spośród rekomendowanych przez Komisję Konkursową kandydatów służyć będzie:

1. Wzmocnieniu roli rodziców w szkole i ich aktywizacji, oraz przyjmowaniu

odpowiedzialności za najważniejsze dobro wspólne dla przyszłości kraju, jakim jest

edukacja i wychowanie młodego pokolenia. Aktywizacja rodziców będzie najlepszym

przykładem dla dzieci i młodzieży, które od rodziców będą się uczyły postawy

odpowiedzialności obywatelskiej. Szkoła będzie pierwszą i najważniejszą instytucją

uczącą demokracji poprzez swój przykład.

 

2. Podwyższaniu jakości edukacji. Doświadczenia wielu krajów dowodzą, iż

wzmocnienie roli rodziców w szkole powoduje podwyższenie jakości pracy szkoły.

 

3. Budowaniu autonomii szkoły, która wskazywana jest jako warunek niezbędny dla

demokratycznej szkoły wychowującej odpowiedzialnego obywatela.

 

4. Przywróceniu rozumienia samorządu gminnego jako ogółu mieszkańców

zamieszkujących dany teren. Przyczyni się to do wzmocnienia samorządności.

 

5. Budowaniu porozumienia w oświacie ponad podziałami politycznymi. Wszystkie

partie obiecują i postulują wzmocnienie roli rodziców w szkole. Realizacja niniejszego

postulatu ma szanse rozpocząć nowy etap w oświacie.

 

            Jednocześnie informujemy, iż niniejsza Petycja powstała dzięki projektowi „Suweren konsultuje – dobre prawo buduje” realizowanemu ze środków POWER 2.16. w programie „Podnoszenie kompetencji przedstawicieli organizacji pozarządowych oraz partnerów społecznych w zakresie niezbędnym do udziału w procesie stanowienia prawa” prowadzonym przez Kancelarię Premiera Rady Ministrów ze środków Unii Europejskiej i budżetu państwa.



Dyskusje
8 komentarze/y

Maria Gudro-Homicka, 5 sierpień 2018

Konkurs na dyrektora szkoły/placówki

Maria Gudro-Homicka

Nauczycielka języka polskiego

 

            Z uwagą przeczytałam artykuł p. Aliny Kozińskiej-Bałdygi i postanowiłam napisać kilka zdań  na temat konkursu na dyrektora szkoły /placówki. Przepracowałam w oświacie 42 lata jako nauczycielka języka polskiego, zastępca dyrektora gminnego, starszy wizytator w Kuratorium Oświaty i Wychowania, nauczyciel metodyk, doradca metodyczny, inspektor oświaty, konsultant w ośrodku doskonalenia nauczycieli. Piszę o tym, bowiem od 1966 pracuję w oświacie i poznałam różne sposoby wyboru dyrektora  szkoły/placówki, mianowicie ,,przywożenie dyrektora w teczce” z klucza partyjnego, a po zmianie ustroju powoływanie dyrektorów przez samorządy, następnie wyłanianie dyrektorów podczas konkursu. Wielokrotnie brałam udział w konkursach na dyrektora szkoły. Uważam, że żaden z tych sposobów nie jest doskonały. I to nie zależy od liczby członków komisji konkursowej, a od wielu innych czynników, m.in. od etyki ludzi. Obecne zmiany w ustawie dot. konkursu na dyrektora są niewielkie: trzech przedstawicieli organu prowadzącego szkołę, trzech przedstawicieli z nadzoru pedagogicznego (było dwóch), dwóch przedstawicieli z rady pedagogicznej, dwóch przedstawicieli z rady rodziców i przedstawiciele związków zawodowych. Czy jednak podniesie się ranga dyrektora szkoły/placówki, sposób zarządzania, autonomia dyrektora. Obawiam się, że nie. Przyczyn dostrzegam wiele: często zmieniające się rozporządzenia MENu, ( dyrektor jeszcze nie przeczyta poprzedniego, a już otrzymuje następne), okólniki, priorytety MENu i Kuratorów, dyrektywy dotyczące organizacji szkoły/placówki, sympatie, antypatie. Gdzie w tej sytuacji jest miejsce na autonomię w szkole!

Zgadzam się z wypowiedzią Autorki tekstu, że dyrektor jest kluczową osobą w systemie oświaty -jak niżej:

,,O tym, że dyrektor szkoły jest kluczową osobą w systemie oświaty wie każdy, kto zna się choć trochę na organizacji i zarządzaniu. Każdy, kto rozumie szkołę jako instytucję demokratyczną, wie też na pewno, że szkoła powinna być współtworzona przez rodziców, uczniów, nauczycieli i lokalną społeczność. Powinna też być w dużym stopniu autonomiczna, niezależna od doraźnej polityki”

Z akapitu wynika, że wybór dyrektora szkoły/placówki przez rodziców sprawi, iż szkoła będzie demokratyczna. I z tym stwierdzeniem nie mogę się zgodzić. Przecież w każdej grupie kandydatów do komisji są rodzice!. I podejmując decyzję, podczas głosowania powinni wystąpić jako urzędnicy, członkowie organizacji pozarządowej, a także spojrzeć na kandydata oczyma rodziców. Jeśli tak nie jest, znaczy, że członkowie komisji myślą o swojej organizacji, a nie o wyborze najlepszego kandydata na dyrektora. Jedna grupa –rodziców nie może decydować o wyborze dyrektora, bo to ma się nijak do demokracji.

           Mam wielki szacunek do rodziców i dostrzegam ich ważną rolę określoną w ustawie i poszczególnych rozporządzeniach, w statucie szkoły, w regulaminach. Uważam, że rodzice powinni być przyjmowani i traktowani w szkołach z godnością, w gabinecie dla rodziców, o które walczę od 50 lat. Powinni uczestniczyć w wyborze programów, podręczników, w  opracowaniu WSO i w wielu innych zagadnieniach. 

Moim zdaniem, organizacja FIO powinna opracować model kandydata na dyrektora szkoły. Kto może być dyrektorem we współczesnej szkole/placówce? Dobry dydaktyk czy menadżer, dyrektor apodyktyczny, czy partner do rozmowy, człowiek bezkrytycznie wypełniający dyrektywy władz, czy człowiek twórczy. Tylko człowiek traktowany autonomicznie może stworzyć autonomiczną szkołę, w której czują się autonomicznie nauczyciele i uczniowie. Przy założeniu, że z rozporządzeniami się nie dyskutuje.



Anna Zalewska, 8 sierpień 2018

Za czy przeciw wybieraniu dyrektora przez rodziców


Rodzice wybierają dyrektora szkoły.

Propozycja przedstawiona przez panią Kozińką-Bałdygę jest interesująca i z całą pewnością godna  szerszej dyskusji. Z jakiegoś bowiem powodu od pewnego czasu rodzice i przedstawiciele środowiska oświatowego zaczęli rozglądać się za rozwiązaniami alternatywnymi wobec powszechnego systemu edukacji (od nauczania domowego poprzez placówki zakładane przez stowarzyszenia po ekskluzywne elitarne szkoły prywatne). Rodzice, pierwsi i najważniejsi wychowawcy, oczekują wsparcia ze strony szkoły w czasach, kiedy wychowanie młodego pokolenia jest coraz trudniejsze i chcą mieć wpływ na to, jak szkoła funkcjonuje a zatem na wybór dyrektora również. Rozumiem, że Pani Kozińka-Bałdyga proponuje upowszechnienie sposobu wyboru dyrektora na placówki oświatowe funkcjonujące w systemie oświaty publicznej. Całkowicie zgadzam się ze zdaniem Autorki o wyjątowej roli autonomicznego dyrektora szkoły. Chciałabym jednak zapytać czy Autorka dostrzega jakieś granice tej autonomii? Czy nie obawia się, że dyrektor  mógłby stać się zakładnikiem głosujących na niego rodziców tak jak obecnie może być zależny od gier partyjnych, organizacji związkowych i innych oraz układów nieformalnych? Pani Gudro-Homicka słusznie zauważyła, że kluczowe jest etyczne postępowanie wszystkich biorących udział w procedurze wyłaniania kandydatów i wybierania dyrektora. Od siebie dodam, że obecna sytuacja jest daleka od ideału.



Irena Bylicka, 9 sierpień 2018

Dyrektror szkoły powinien odpowiadać na potreby środowiska dla którego pracuje.

            Zanim podejmiemy decyzję jak wybieramy dyrektora, zastanówmy się, dla kogo jest TA szkoła. Słowo szkoła, tak jak słowo dom, ma wiele znaczeń, ale jest to temat na głębszą dyskusję filozoficzno-praktyczną. Szkoła, może być po prostu miejscem realizacji programu nauczania, wychowania, miejscem pobytu dzieci, nabywania wielu umiejętności w tym nawiązywania relacji społecznych. Może być też wspólnotą dzieci, rodziców i pracowników. Może być ważnym miejscem i wspólną troską całej społeczności lokalnej. 

Dziś myślę o wyborze dyrektora szkoły. W czasach, kiedy posyłałam dzieci do szkół, w świeżo zdobytej demokracji uczyłam się jak być aktywnym obywatelem, brałam czynny udział w kolejnych reformach edukacji, w roli rodzica, który chce realizować zagwarantowane konstytucyjnie prawo i decydować o edukacji i wychowaniu swoich dzieci. Wiele spraw z tym związanych musiałam wielokrotnie przemyśleć i weryfikować w toku uczestnictwa w procesie nauczania moich dzieci. Dość długo to trwało, zważywszy, że między moją najstarszą córką i najmłodszą jest 14 lat różnicy, przeżyliśmy więc wspólnie kilka głębszych i płytszych refom edukacji, a praktycznie przeszłam edukację dzieci w permanentnej reformie. Ostatnia dotyczy już moich wnuków, co przyjmuję z ulgą. Na podstawie tych doświadczeń mogę powiedzieć, że w kraju demokratycznym, jakim jest Polska, udział rodziców w wyborze dyrektora w szkole jest kluczowy choćby dlatego, że rodzice są członkami wspólnoty, którą nazywamy szkołą. Nie dość na tym, rodzice mają udział w finansowaniu szkoły, bo utrzymywana jest z również z ich podatków. Szkoła jest wspólnym dobrem środowiska, w którym i na rzecz którego działa. Może to być środowisko lokalne albo środowisko osób, które łączy jakaś idea, pomysł a edukację, lub status, np. finansowy. Ja posyłałam swoje dzieci do szkół znajdujących się najbliżej domu w podstawówce lub wybranej przez młodzież w liceum. Naturalną koleją rzeczy chciałam mieć wpływ na jakość nauczania i na sposób wychowania moich dzieci a później młodzieży. Oczywiste było dla mnie, że to dyrektor jest kluczową osobą w szkole i od niego zależy bardzo dużo, nie tylko poziom nauczania i sposób wychowania oraz prezentowane wartości, ale również to, jak wykorzystuje nasze pieniądze i nasze możliwości współudziału w procesie nauczania, jakich zatrudnia nauczycieli i jakie organizacje i osoby są zapraszane do szkoły celem uzupełnienia ich edukacji. Tam, gdzie rodzice mają swój udział w wyborze dyrektora, dyrektor musi się liczyć z ich zdaniem, to dla rodziców jest ważne.    

            Uczestnicząc czynnie w wyborze dyrektora szkoły, rodzice mogą mieć uzasadnione poczucie współodpowiedzialności za szkołę nie tylko w sensie finansowym, ale również merytorycznym, społecznym i obywatelskim. Są współodpowiedzialni za szkołę, sposób uczenia, treści nauczania, wartości przekazywanych przez szkołę ich dzieciom. Dla mnie, jako matki, to było bardzo ważne. Niestety, po pierwszym wyborze dyrektora szkoły, w kolejnych kadencjach, rodzice stracili już wpływ na jego wybór, co zasadniczo zmieniło relacje dyrektor – rodzice. W tym miejscu warto zauważyć, że rodzice mają coraz wyższe kwalifikacje nie tylko zawodowe – mamy coraz większy odsetek rodziców z wyższym wykształceniem więc równym z nauczycielami i dyrektorem szkoły, ale też mających wysokie kwalifikacje społeczne i do oceny wartości jego pracy dyrekcji. W moim przypadku, dyrektor, choć poprzednio wybrany przez rodziców, w kolejnej kadencji wybierany przez organ prowadzący szkołę, nie musiał już się liczyć już z ich opinią, a z drugiej strony i rodzice nie czuli już odpowiedzialności za jej działalność, nie byli też zapraszani do współdecydowania o ważnych sprawach szkoły.

Zdarza się też niestety, że organ prowadzący szkołę, kuratorium, samorząd lokalny lub wprost ministerstwo chcą autorytatywnie decydować o edukacji i wychowaniu dzieci i młodzieży, a więc mieć również pełny wpływ na wybór dyrektora szkoły, z pominięciem opinii rodziców.

            Zanim podejmiemy decyzję jak wybieramy dyrektora, zastanówmy się, dla kogo jest TA szkoła. Słowo szkoła, tak jak słowo dom, ma wiele znaczeń, ale jest to temat na głębszą dyskusję filozoficzno-praktyczną. Szkoła, może być po prostu miejscem realizacji programu nauczania, wychowania, miejscem pobytu dzieci, nabywania wielu umiejętności w tym nawiązywania relacji społecznych. Może być też wspólnotą dzieci, rodziców i pracowników. Może być ważnym miejscem i wspólną troską całej społeczności lokalnej. 

Dziś myślę o wyborze dyrektora szkoły. W czasach, kiedy posyłałam dzieci do szkół, w świeżo zdobytej demokracji uczyłam się jak być aktywnym obywatelem, brałam czynny udział w kolejnych reformach edukacji, w roli rodzica, który chce realizować zagwarantowane konstytucyjnie prawo i decydować o edukacji i wychowaniu swoich dzieci. Wiele spraw z tym związanych musiałam wielokrotnie przemyśleć i weryfikować w toku uczestnictwa w procesie nauczania moich dzieci. Dość długo to trwało, zważywszy, że między moją najstarszą córką i najmłodszą jest 14 lat różnicy, przeżyliśmy więc wspólnie kilka głębszych i płytszych refom edukacji, a praktycznie przeszłam edukację dzieci w permanentnej reformie. Ostatnia dotyczy już moich wnuków, co przyjmuję z ulgą. Na podstawie tych doświadczeń mogę powiedzieć, że w kraju demokratycznym, jakim jest Polska, udział rodziców w wyborze dyrektora w szkole jest kluczowy choćby dlatego, że rodzice są członkami wspólnoty, którą nazywamy szkołą. Nie dość na tym, rodzice mają udział w finansowaniu szkoły, bo utrzymywana jest z również z ich podatków. Szkoła jest wspólnym dobrem środowiska, w którym i na rzecz którego działa. Może to być środowisko lokalne albo środowisko osób, które łączy jakaś idea, pomysł a edukację, lub status, np. finansowy. Ja posyłałam swoje dzieci do szkół znajdujących się najbliżej domu w podstawówce lub wybranej przez młodzież w liceum. Naturalną koleją rzeczy chciałam mieć wpływ na jakość nauczania i na sposób wychowania moich dzieci a później młodzieży. Oczywiste było dla mnie, że to dyrektor jest kluczową osobą w szkole i od niego zależy bardzo dużo, nie tylko poziom nauczania i sposób wychowania oraz prezentowane wartości, ale również to, jak wykorzystuje nasze pieniądze i nasze możliwości współudziału w procesie nauczania, jakich zatrudnia nauczycieli i jakie organizacje i osoby są zapraszane do szkoły celem uzupełnienia ich edukacji. Tam, gdzie rodzice mają swój udział w wyborze dyrektora, dyrektor musi się liczyć z ich zdaniem, to dla rodziców jest ważne.    

            Uczestnicząc czynnie w wyborze dyrektora szkoły, rodzice mogą mieć uzasadnione poczucie współodpowiedzialności za szkołę nie tylko w sensie finansowym, ale również merytorycznym, społecznym i obywatelskim. Są współodpowiedzialni za szkołę, sposób uczenia, treści nauczania, wartości przekazywanych przez szkołę ich dzieciom. Dla mnie, jako matki, to było bardzo ważne. Niestety, po pierwszym wyborze dyrektora szkoły, w kolejnych kadencjach, rodzice stracili już wpływ na jego wybór, co zasadniczo zmieniło relacje dyrektor – rodzice. W tym miejscu warto zauważyć, że rodzice mają coraz wyższe kwalifikacje nie tylko zawodowe – mamy coraz większy odsetek rodziców z wyższym wykształceniem więc równym z nauczycielami i dyrektorem szkoły, ale też mających wysokie kwalifikacje społeczne i do oceny wartości jego pracy dyrekcji. W moim przypadku, dyrektor, choć poprzednio wybrany przez rodziców, w kolejnej kadencji wybierany przez organ prowadzący szkołę, nie musiał już się liczyć już z ich opinią, a z drugiej strony i rodzice nie czuli już odpowiedzialności za jej działalność, nie byli też zapraszani do współdecydowania o ważnych sprawach szkoły.

Zdarza się też niestety, że organ prowadzący szkołę, kuratorium, samorząd lokalny lub wprost ministerstwo chcą autorytatywnie decydować o edukacji i wychowaniu dzieci i młodzieży, a więc mieć również pełny wpływ na wybór dyrektora szkoły, z pominięciem opinii rodziców.

Irena Bylicka.



Alina Kozińska-Bałdyga, 10 sierpień 2018

ZA wyborem dyrektora szkoły przez rodziców

Jestem ZA wyborem dyrektora przez rodziców ponieważ to jedynie rodzice mają w 100% taki sam interes jak ich dzieci - dobrą edukację. Wszyscy inni, choć deklarują, że dobro dziecka jest najważniejsze, to w praktyce w jakimś % kierują się jeszcze własnym interesem. Nauczycielom zależy na tym, aby mieć dobre miejsce pracy z jak najwyższą pensją. Władzy, zarówno samorządowej, jak i rządowej, zależy na tym, aby mieć wpływ na to, co się dzieje w szkole. I zależy na tym, aby i nauczyciele, i rodzice głosowali co cztery lata w odpowiedni dla władzy sposób. Czyli interes dzieci jest umniejszany o interes władzy zdobywania wyborców.

Przed blisko 100 laty zdał sobie sprawę z takiego mechanizmu premier w Holandii. W owym czasie sytuacja w holenderskiej oświacie była analogiczna jak w Polsce - często zmieniająca się partia rządząca i ciągłe reformy oświaty. Premier ten postanowił uruchomić proces zmiany w oświacie poprzez budowanie jej autonomii. Stworzył system przekazywania szkół fundacjom i stowarzyszeniom rodziców. Chciał, aby oświata była niezależna od wpływów rządzących partii.

Po raz pierwszy z holenderską oświatą zetknęłam się w 1994. Wtedy 70%   szkół zostało przejętych przez organizacje rodzicielskie. Jakość pracy szkół zarządzanych przez rodziców była wyższa niż jakość szkół zarządzanych przez samorząd. Obecnie już wszystkie szkoły zostały przekazane. 100 % szkół w Hoalndii jest zarządzane przez organizacje pozarządowe. Oczywiście był stworzony też cały system wsparcia rodziców w zarządzaniu szkołą. Zaprzyjaźniłam się z dyrektorem katolickiej fundacji, która wspierała 16 szkół prowadzonych przez 16 rad rodziców. Zarząd takiej rady podejmował decyzje w oparciu o dane przygotowywane przez tę fundację. Pamiętam rozmowę z dyrektorem tej fundacji, gdy opowiadał, że musi przygotować dla rodziców jednej ze szkół kandydatury osób na nowego dyrektora szkoły. To rada rodziców miała podjąć decyzję. On tylko przygotowywał wszystko do podjęcia decyzji. Mówił też, że jego fundacja wspiera 16 szkół. I nigdy nie będzie wspierać więcej, ponieważ on nie jest w stanie dobrze współpracować z większą liczbą dyrektorów. Współpraca taka wymaga bowiem relacji osobistych, głębszej znajomości każdego dyrektora. 

Budowanie autonomii szkół Holendrom zajęło 100 lat. System holenderski był inspiracją dla Federacji Inicjatyw Oświatowych do stworzenia modelu szkoły prowadzonej przez stowarzyszenie rozwoju wsi. Ale to opowieść na kiedy indziej. 

Teraz  zajmijmy się przygotowaniem do wyborów samorządowych. Do tego, aby choć w kilku, może w kilkunastu gminach udało się  uruchomić proces budowania autonomii szkół. 

Jeszcze odpowiedź Pani Annie Zalewskiej. Myślę, że projektując cały system oświaty oparty na szkołach autonomicznych warto zaprojektować jakieś "bezpieczniki". Ale nim się je zaprojektuje dla całego systemu, warto w praktyce wprowadzić je w pilotażu. Mam nadzieję, że to się uda już wykorzystując do tego najbliższe wybory samorządowe. 



Komentarze EKSPERTÓW


Brak wyników.

Najnowsze wątki


Informujemy, iż korzystamy z informacji zawartych w plikach cookies. Użytkownik może kontrolować pliki cookies za pomocą ustawień swojej przeglądarki internetowej. Dalsze korzystanie z naszego serwisu internetowego, bez zmiany ustawień przeglądarki internetowej oznacza, iż użytkownik akceptuje stosowanie plików cookies